Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Ostatnio miałem okazję przyjrzeć się z bliska pierwszemu seryjnie produkowanemu elektrycznemu motocyklowi Harley-Davidson.

O napędzie elektrycznym mówi się już od bardzo dawna i nawet w Polsce oprócz hybryd coraz częściej na ulicach można dostrzec auta w pełni elektryczne. Nie dziwi więc fakt, że producenci jednośladów również postanowili wykorzystać ten trend. Po co w ogóle elektryczny motocykl zapytacie? Po pierwsze ekologia o której mówi się coraz więcej i każdy szanujący się producent chce być aktualnie eko. Druga sprawa to cisza. Motocykl taki wydaje dźwięki przypominające elektryczną suszarkę albo dynama w starych rowerach. Przyznam osobiście, że ten fakt jest dla mnie bardzo znaczący. Można spokojnie wjechać w miejsca gdzie głośny silnik nie jest pożądany, lepiej słychać co się wokół nas dzieje, a i zmęczenie na długiej trasie będzie na pewno mniejsze. Również drgania takiego motocykla są znacznie mniejsze niż klasycznej jednostki.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

LiveWire wygląda naprawdę nieźle. Z jednej strony trochę jak ścigacz, a z drugiej przez masywne akumulatory otoczone użebrowanym wykończeniem bardzo masywnie. Siedzi się na mim wygodnie choć pierwsze co rzuca się w oczy to brak sprzęgła. Trzeba się do tego przyzwyczaić.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

W baku oczywiście nie znajdziemy paliwa, a po podniesieniu klapy wlewu otrzymamy złącza ładowania. Producent deklaruje, że nasz pojazd naładujemy nawet w 60 minut ale na realne testy pewnie przyjdzie poczekać.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Największa bolączka elektryków czyli zasięg jest niestety także tutaj widoczna. 150 km przy pełnym naładowaniu nadaje się do jazdy miejskiej ale wyjechać nim gdziekolwiek dalej staje się problemem choćby ze względu na ciągły brak infrastruktury i czas. Godzinny, obowiązkowy postój przy ładowaniu powoduje, że potrzebujemy znacznie więcej wolnego żeby wybrać się na jakąś większą wyprawę. No i sam fakt, że nie pojedziemy nim po bezdrożach bo przecież dodatkowy kanister można zabrać ze sobą, a panelem słonecznym takiego elektryka puki co nie naładujemy.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Zamiast klasycznych zegarów dostajemy coś na kształt tableta gdzie możemy podejrzeć lub zmienić ustawienia naszego elektrycznego rumaka. Ciekawe jak będzie sprawdzał się w pełnym słońcu. Mi osobiście takie rozwiązanie nie podeszło. Niby pasuje do całości motocykla ale pakowanie wszędzie ekranów jakoś do mnie nie przemawia.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Ostatnią bolesną kwestią jest cena. 150 000 zł za motocykl jedynie do miasta i na krótkie wyjazdy jak dla mnie to znacznie za dużo aby zrezygnować z klasycznego napędu.

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Małopolska premiera Harley-Davidson LiveWire

Podsumowując. Całkiem fajna ciekawostka ale przez swoją cenę i parametry niestety tylko ciekawostka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *