IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Żeby zapisać się na tą imprezę trzeba być szybkim, naprawdę szybkim. Jak rewolwerowiec na dzikim zachodzie.

Po paru minutach od rozpoczęcia zapisów nie ma już czego szukać na stronie maratonu bo wszystkie miejsca są już obstawione. Szczęście i szybkie palce mnie jednak nie zawiodły i 18 stycznia mogłem stawić się w Europejskim Centrum Edukacji Geologicznej i wraz z innymi śmiałkami zmierzyć się z przygotowaną przez organizatorów 48,5 kilometrową trasą.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Poranek był dość chłodny ale w żadnym wypadku nie była to prawdziwa zima więc po pamiątkowym zdjęciu wyruszyłem na szlak. Ten specjalnie okrążał Centrum aby od razu stromym podejściem rozgrzać i postraszyć uczestników. Dodatkowo po wyjściu na szczyt Rzepki można było podziwiać piękny wschód słońca.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Dalej trasa biegła Grzywami Korzeczkowskimi z podnóża których roztaczał się malowniczy widok na zamek w Chęcinach. Następnie na trasie były Grząby Bolmińskie i pierwszy punkt kontrolny w Szkole Podstawowej w Bolminie. Tutaj po pierwszych 11 i pół kilometra można było zjeść pomidorówkę ale też napić wody, kawy, herbaty i przekąsić różne rzeczy od owoców po serki, kabanosy i ciastka. Bardzo bogaty punkt kontrolny.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Stąd przez Czubatkę, Milechowską i omijając Jaskinię Piekło na Bolmińskiej dotarłem do drugiego punktu kontrolnego w Muzealnej Izbie Górnictwa Kruszcowego na Miedziance. Ale zanim napiszę o drugim punkcie muszę wspomnieć, że Czubatka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie wychodniami skalnymi wapieni jurajskich. Piękne skałki, których szczytem wędruje się przez las. Jest nawet coś na kształt małej maczugi Herkulesa. Na pewno warto tam wybrać się na spacer. Również Bolmińska oferuje nie tylko piękny wąwóz ale i ciekawą jaskinię do której prowadzi naprawdę strome podejście. Rewelacja.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Wracając zaś do drugiego punktu kontrolnego to prowadził on oczywiście przez szczyt Miedzianki aby nie było za łatwo. Widoki na pola odkrywkowej eksploatacji miedzi super ale przyznam, że wiatr nie zachęcał do zbyt długiej kontemplacji. Na punkcie czekała herbatka prezesa, ciastka, suszone i świeże owoce oraz kabanosy. Oczywiście napoje także w tym wyjątkowo mi smakująca cola. Zwykle w ogóle jej nie pijam ale przy takim wysiłku szybko podnosiła poziom cukru. W tym miejscu na liczniku wybiło 28,5 kilometra więc został „tylko” powrót na start co przyznam, że motywowało do wędrówki.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Wracam więc na Grząby Bolmińskie gdzie znajduje się samoobsługowy punkt kontrolny i przy okazji ratuje dwie grupki śmiałków. Jedni ominęli punkt kontrolny myśląc, że to zwykłe oznaczenia, a drudzy na skrzyżowaniu szlaków poszli nie tą drogą co trzeba. To już ponad 33 kilometry i zmęczenie daje się niektórym we znaki.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Czwarty punkt kontrolny znajduje się w Polichnie. Tutaj zabawiam chwilę dłużej. Ciepła zupa i herbata skutecznie motywuje do pokonania ostatnich 10 kilometrów. Powoli zaczyna się również ściemniać więc wyciągam czołówkę i ruszam w drogę.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

W lesie ciemno, zaczyna padać śnieg, a z mroku wyłaniają się ściany kamieniołomu na Stokówce. Magiczne miejsce kiedy oświetlają je liczne czołówki, a z nieba pada biały puch. Nie ma jednak czasu na podziwianie widoków. Chwilę później znów jestem w lesie, a tym razem światło mojej czołówki wyłuskuje między drzewami postacie diabłów. To Jaskinia Piekło Skibskie. Można nawet zajrzeć do środka, ponad nią znajduje się ostatni punkt kontrolny przed metą. Samoobsługowy, a więc szybko odbijam kartę i w drogę. Tym bardziej, że śnieg zamienił się już w deszcz. Temperatura spada.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Ostatnie parę kilometrów przechodzę już spokojnie. Wiem, że mam jeszcze duży zapas czasu. Chwilę odpoczywam już w Chęcinach i pokonuje schody prowadzące do zamku skąd już tylko chwilka i docieram do mety. Wita mnie gong i fanfary. 11 godzin wędrówki zakończone sukcesem.

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

IV Zimowy Maraton Świętokrzyski

Na drugi dzień na oficjalnej gali odbieram dyplom i medal. Wspaniale zorganizowana i zabezpieczona impreza. Naprawdę warto walczyć o zarejestrowanie bo satysfakcja jest potężna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *