Czy warto kupić Thermomix – opinia po paru miesiącach użytkowania

Od paru miesięcy w moim domu używam urządzenia Thermomix i postanowiłem podzielić się opinią z wszystkimi zainteresowanymi zakupem.

Przyznam, że od wielu lat gotuje sam. Umiem, lubię, nie mam z tym żadnego problemu. Na Thermomixa namawiała mnie bardzo żona jako urządzenie które ma przede wszystkim ułatwić mi pracę i skrócić czas spędzany w kuchni. Na początku byłem bardzo sceptyczny ale po paru miesiącach mam o nim bardzo neutralną opinie. Oto dlaczego:

cena – niestety, prawie 5 500 zł za robota kuchennego to niemałe pieniądze i według mnie kwota 3,5 tysiąca była by tu bardziej adekwatna. Każdy musi sobie odpowiedzieć sam na pytanie czy zmieści taki wydatek w swoim budżecie – tym bardziej jeśli przeczyta pozostałe punkty,

model biznesowy – wiecie, że nie możecie iść do sklepu i normalnie obejrzeć tego urządzenia na półce, a potem zapakować do koszyka jeśli wam się spodoba? Potrzebni są dedykowani sprzedawcy jak za czasów marketingu szeptanego. Przyznam, że mnie taka forma sprzedaży bardzo odrzuca. Kojarzy się z domokrążcami i sztucznym ograniczeniem dostępu do towaru, żeby wygenerować sztuczny popyt, a samo urządzenie reklamować jako elitarne. Takie odnoszę wrażenie i nic na to nie poradzę. Dodatkowo sama procedura zakupu jest dla mnie dziwaczna. Dostaje się linka od sprzedawcy do „swojego” zamówienia gdzie potem trzeba resztę wyklikać. Normalnie cuda.

zarobki sprzedawców – uważam, że za pracę należy uczciwie płacić ale jeśli od każdego Thermomixa sprzedawca inkasuje 1000 zł to chyba nie jest to specjalnie uczciwe. Wychodzi prawie 20% marży za przyjście do domu i zrobienie pokazu gotowania. Ktoś powie, że to przecież trzeba przyjechać, produkty kupić i tak dalej. Nie oszukujmy się, zwykle na takich prezentacjach jest parę osób więc zakładając, że sprzedamy jedno urządzenie w tygodniu zarabiamy 4000-5000zł miesięcznie. Nie wiem, ale jeśli taka osoba zarabiała by 500 zł naprawdę było by to za mało? Ja osobiście szanuje swoje pieniądze i nie lubię wyrzucać ich w błoto. Na „pokazie” u mnie przedstawicielka spędziła maksymalnie 2 godziny i przyznam, że wcale mnie on nie przekonał do zakupu.

abonament – no dobra, kupujemy urządzenie za 5,5 tysiaka i żeby w pełni z niego korzystać musimy jeszcze płacić roczny abonament za dostęp do bazy przepisów? Serio? Niby można gotować bez tych przepisów albo dodać sobie wybrane do ulubionych i mieć je na zawsze ale płacić abonament za garczek? Przecież to producentowi powinno zależeć na tym żeby ludzie chwalili to urządzenie i szeroki dostęp do przepisów. Zupełnie nie rozumiem.

3 litry to mało – do tej pory gotowałem zwykle na 2-3 dni. Jednego dnia przygotowywałem sobie zupę i drugie, a potem mogłem coś dogotować jeśli akurat wszystko wcześniej wyszło. Tutaj przy 4 osobowej rodzinie musimy gotować codziennie. Gdzie więc ta mityczna oszczędność czasu? Dodatkowo przepisy, które są przewidziane na 4 porcję zwykle na tyle nie starczają albo starczają na idealnie tyle. Osobiście nie jem jakoś strasznie dużo, a i moje paroletnie dzieci też nie są wstanie zjeść nie wiadomo ile. Często jednak po objedzie z Thermomixa muszę jeszcze coś więcej dorobić aby czuć się sytym.

głośny – tutaj trochę będę bronił Thermomixa bo każde urządzenie do mielenia będzie głośne ale musimy mieć to na uwadze, że jeśli chcemy np rozdrabniać warzywa takie jak marchewka, buraki itd to będzie to mocno słychać

telepie się – to mnie trochę zdziwiło bo myślałem, że urządzenie jest masywniejsze, a tym samym stabilniejsze. Jednak przy mieleniu, intensywniejszym mieszaniu itp odczujemy drgania więc musimy brać to pod uwagę przy ustawianiu urządzenia oraz stawianiu innych rzeczy obok

obsługa jedynie przez panel dotykowy – dla mnie osobiście to wada gdyż gotując często będziemy mieć brudne ręce i klikanie wtedy w ekran bardzo szybko zostawia smugi czy resztki jedzenia

ekran słabo czuły – odnoszę wrażenie, że albo obszary przycisków są za małe albo sama technologia ekranu jest jakaś słaba bo często muszę klikać 2-3 razy aby uzyskać zamierzony efekt

mokry ekran traci zupełnie czułość – jesteśmy w kuchni, gotujemy, kroimy, coś robimy, ręce będziemy mieć raczej wilgotne, chcemy coś przeklikać, a tu niespodzianka. Mokry ekran lub mokre ręce skutecznie utrudniają korzystanie z urządzenia. Dla mnie to trochę szok. W końcu urządzenie to ma pracować w kuchni, a nie w sterylnych warunkach

wolny – w dobie telefonów na których można grać w gry 3d dostajemy urządzenie gdzie w wielu miejscach musimy czekać po kliknięciu na wczytanie się kolejnego ekranu. Szok!

nie powiększysz – chyba jednym z podstawowych gestów na każdym urządzeniu dotykowym jest współcześnie użycie dwóch palców do powiększenia tekstu czy obrazu. Niestety nie tutaj.

toporne menu – może toporne to niezbyt właściwe słowo ale odnoszę wrażenie, że firma nie ma nikogo od użyteczności kto podpowiedziałby jak i gdzie rozmieścić jakie ikonki. Szukanie czegoś to koszmar. W ogóle nieintuicyjne urządzenie.

brak oznaczenia gorącego garnka – ok, gotujemy, urządzenie rozgrzewa się nawet do 120 stopni. Skończyliśmy i musimy wyjść. Co robimy? No naturalnie wyłączamy urządzenie. W tym momencie nie ma żadnego oznaczenia, że Thermomix jest gorący i można się nim poparzyć! Niech ktoś po nas przyjdzie albo dziecko sięgnie do urządzenia. Jak dla mnie to jest jedna z najpoważniejszych wad bo jest to kwestia bezpieczeństwa. W urządzeniu za 5,5 tysiąca nie dało się umieścić żadnego, działającego na wysoką temperaturę oznaczenia że urządzenie jest nagrzane?

brak możliwości podejrzenia kolejnego kroku w przepisach – gotujemy, kroimy, dorzucamy do garnka. W pewnym momencie jest dłuższy proces na przykład gotowania. Jak dla mnie powinien się pokazywać podgląd następnych kroków żeby nie marnować czasu i nie czekać po parę – paręnaście minut tylko po to żeby zobaczyć „obierz i pokrój marchew na 3 centymetrowe kawałki” Gdzie tu oszczędność czasu?

czas gotowania ma się nijak do faktów – tutaj wynika to z poprzedniego punktu. Co z tego, że czas przepisu podawany jest na 50 minut jak musimy przygotować wszystkie składniki w odpowiedni sposób! Tak samo jak w normalnym gotowaniu, nie ma cudów. Tutaj dodatkowo czekamy na kolejny krok bo nie można go wcześniej podejrzeć i przygotować sobie wszystko odpowiednio. Dodatkowo urządzenie przy każdym kolejnym kroku wydaje sygnał dźwiękowy. Te kroki są w większości przypadków dość krótkie więc w międzyczasie ciężko jest na przykład pracować czy się czegoś uczyć bo co chwilę trzeba się odrywać aby zrobić kolejną rzecz. Gdzie w normalnym gotowaniu będziecie mieć np wrzuć sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie itd. tak tutaj każda ta czynność będzie w osobnym kroku.

urządzenie potrafi się przypalić – pewnie wiecie jak trudno doczyścić przypalony garnek, teraz pomyślcie, że ten garnek jest tak mały, że ciężko do niego rękę włożyć, a co więcej nie należy go szorować bo można uszkodzić specjalną powierzchnię. Tak przypaliłem tam dania robiąc je dokładnie zgodnie z przepisem. Potem przez dwa dni kombinowałem jak usunąć spaleniznę bez szorowania.

wygrzebywanie – przyznam, że lubię dania jednogarnkowe i miałem nadzieje, że Thermomix pomoże mi w ich przygotowaniu. Niestety o ile gotowanie idzie dobrze to wygrzebywanie resztek jedzenia z pomiędzy noży to momentami jest bardzo irytująca robota. Noże oczywiście można zdemontować ale ile wytrzyma całe urządzenie jak będziemy je codziennie rozkręcać?

To chyba największe problemy / wady urządzenia jakie zauważyłem przez parę miesięcy. Patrząc na zachwycone opinie w internecie nie mogę uwierzyć, że ludzie nie potrafią zauważyć tych niedociągnięć albo nie chcą ich uczciwie przedstawić.

Żeby nie było, że jestem tak zupełnie na nie to uważam, że jest to dobre urządzenia ale do określonych celów. Na przykład do rozdrabniania, szatkowania itd. Dodatkowo może nam pomóc przy gotowaniu w normalnym garnku np poprzez wstępne przygotowanie składników. Największą natomiast zaletą tego urządzenia jest potężna baza przepisów przygotowana specjalnie pod Thermomixa. To oznacza, że dostajemy przepis przetestowany, który za każdym razem doprowadzi nas do tego samego wyniku. Może zarówno służyć do nauki gotowania jak i przyrządzania określonych potraw, których normalnie nie umielibyśmy zrobić bądź były by bardzo czasochłonne. Również fajną opcją jest robienie rzeczy do których wcześniej się nie zabierałem jak robienie własnej bułki tartej, mielenie kawy ziarnistej czy robienie swojego masła bądź innych tego typu rzeczy.

Czy warto kupić? Na to każdy musi sobie sam odpowiedzieć bo dla jednego będzie to zbędny gadżet, a inny nie będzie umiał bez niego wody na herbatę zagotować. Możemy nim zastąpić parę urządzeń ale według mnie żeby faktycznie wykorzystać jego zalety i możliwości trzeba sumarycznie spędzić znacznie więcej czasu w kuchni niż gotując „klasycznie”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *